adiwaw napisał(a):
Czasami jak gdzieś jestem poza PL to wstyd mi się przyznawać skąd pochodzę.
Miłosz napisał(a):
Mi też jest wstyd się przyznawać że z polski jestem.
Ale czego wy się wstydzicie? Klaszczecie w samolotach po lądowaniu? Urządzacie hałaśliwe imprezy do białego rana? Macie wąsy, popsute zęby, a do kompletu czerwoną koszulkę z białym orłem i napisem "POLSKA"? Jak jedziecie do Berlina jednym samochodem, to wracacie dwoma? A może wzorem imigrantów z Senegalu, Pakistanu i innych Etiopii mnożycie się nad miarę i wyobrażenie, biorąc od kraju, który was gości, tęgi socjal i jednocześnie domagając się wprowadzenia prawa szariatu w owymże kraju?
Żadna siara mieć polski paszport za granicą, chamstwo i buractwo nie mają obywatelstwa. Nie zachowuję się jak pijane bydlę, myję się częściej niż co sobota, nie wydzieram mordy domagając się nienależnych przywilejów, więc jestem traktowany jak normalny biały człowiek. A że Polak? No to co z tego? Mało to ludzi podróżuje swobodnie po świecie?
Miłosz napisał(a):
No już nawet na konferencji w norymberdze jak byłem to po wymianie wizytówek usłyszałem "almost russia" w niezbyt dobrym kontekście. Przyglądam się, co się dzieje w krajach nordyckich i chyba kiedyś tam się wybiorę

To fakt, dla przeciętnego Anglika (a poznałem ich już sporo) Polska to taki zimny i śnieżny kraj, gdzie ludzie jeszcze niedawno polowali z dzidami na mamuty i spali na drzewach. Niektórzy bardzo się dziwili, że nie piszę cyrylicą i że nie ma już u nas komunizmu. Choć polskim komunistą zostałem nazwany raz, zrewanżowałem się "daft british cunt" i spokój.
W krajach nordyckich podatki są cholerycznie duże, socjal wprawdzie tłusty, ale to stamtąd pochodzą posrane pomysły na propagowanie pedalstwa i innych zboczeń już od najmłodszych lat. W Szwecji określenie "mama" i "tata" zastąpiło słowo "rodzic", bo obrazi się parę pedałów lub lesb, adoptującą Murzyniątko. Tego akurat nie chciałbym zapożyczać z szeroko pojętego Zachodu.
JarekBDG napisał(a):
Za moment czyli za ile? Bo wg. danych z 2011r. czystej krwi białych Brytyjczyków jest 83 proc. Także nie przesadzaj. Poza dużymi aglomeracjami wcale nie widać tak wielu czarnych. A zresztą czy mieszkanie w sąsiedztwie z innymi ''kolorowymi'' nacjami wpływa w jakiś sposób na jakość życia? Nie sądzę,chyba ze ktoś ma ksenofobię.
Nie wiem o jakich danych mowa, źródła swoich też nie potrafię przytoczyć, ale w zeszłym roku w Londynie ilość białych wynosiła poniżej 50%.
A jak się mieszka w sąsiedztwie kolorowych? Całkiem spoko, jeśli lubisz kiedy palą ci samochód, okradają dom albo napadają żonę. To być może jest ksenofobia, ale zobacz jaki kolor skóry dominuje przy okazji zamieszek w miastach angielskich lub francuskich.