CiOoS napisał(a):
Ale właśnie niedawno padł mi alternator w tym samym momencie aku się podczas jazdy kompletnie wyładowało ( po zgaszeniu już nie mogłem zapalić) ale auto o dziwo nie zgasło.Bez oświetlenia i podswietlenia deski ale dojechałem normalnie pod dom

Cioos, pomięszaleś nieco...
Tobie padl akumulator - zwarly sie pewnie celki, ale alternator miales dobry.
Odpalileś z pychu pewnie, alternator zacząl sie kręcić i produkować prąd dla auta.
Niepotrzebnie gasileś oświetlenie, powiem Ci nawet, że wedlug mnie dla bezpieczenstwa powinieneś uruchomić WSZYTSKIE urządzenia elektryczne w aucie na full.
Dlatego tak, bo bez obciążenia alternator wytwarza za wysokie napięcie i może szlag trafić elektronike w aucie - dlatego zabrania się wyjmować akumulator podczas pracy silnika.
Jak padnie alternator to nie mamy jednego z trzech paliw do auta - wacha, powietrze, prąd.
Akumulator sluzy TYLKO do rozruchu, a w trakcie jazdy prąd dostarcza alternator.
Panowie, żadne tam czujniki
Po prostu uklad wtrysku zwyczajnie nie ma energi to wlewania wachy w silnik, ani na zaplon, ani na nic.
Wedlug mnie prąd jest najbardziej newralgicznym elementem w aucie podczas jazdy.
Wachy możemy dolać awaryjnie, powietrza nam nie zabraknie, ale prądu bardzo latwo może nam zabraknąć, albo jakieś eleketryczny element się popsuje....