Dlatego wyznaję zasadę że już jak czegoś sam nie zrobię to nie oddam auta jeżeli nie będę stał obok w trakcie naprawy.
Życie uczy.
Kiedyś w Audi wymieniano mi łożysko wbijając młotkiem - wytrzymało 5tyś km
Ci sami fachowcy wymieniali mi amory i drążek wyciągali zapierając się o niego i silnik łomem i nap... młotem w Macphersona.
W E34 w 2004r wymieniałem w " firmie " amorki z przodu za 1kzł.
Po kilku latach wsadzałem obniżające sprężyny z przodu i okazało się ze szlak trafił łożysko amora bo założyli taką miseczkowatą podkładkę na odwrót. I do łożyska dostawał się piach.
Takich Przypadków można mnożyć.
Niestety rzeczywistość jest taka że w serwisach i firmach robią uczniowie , stażyści lub ci którzy nie bardzo kumają.
Tak zwani wymieniacze.
Bo jak już są tacy " kumaci " to zdobywają doświadczenie , szkolenia i zakładają swoje warsztaty.
Wyrabiają sobie renomę...
I zatrudniają uczniów , stażystów i tak dalej...
Gdyby w tych firmach dobrze płacono to by " kumaci " nie szukali sposobu na dorobek lub większy zarobek...
Sorki że tak trochę poza tematem ale

mnie takie rzeczy.