Facet nie dopuścił sie tu żadnego wykroczenia ani przestępstwa, więc nie będzie ścigany przez policję. Nie "założą" mu sprawy - w PL ścigane jest tylko UMYŚLNE wyrządzenie szkody. Jeśli policję wezwałeś - dobrze dla Ciebie, będziesz miał ślad (notatka służbowa etc), że faktycznie miało miejsce jakieś zdarzenie. Bo pozostaje Ci tylko droga cywilna, czyli idziesz do sądu z pozwem i zakładasz facetowi sprawę (nikt za Ciebie tego nie zrobi, no chyba że sobie kogoś "najmiesz", np. adwokata, radcę prawnego itp

).
W sądzie będziesz musiał udowodnić, że:
1) miała miejsce szkoda (oględziny, fotografie auta, w ostateczności opinia rzeczoznawcy);
2) że szkodę wyrządził facet z kosiarką (tutaj może się przydać właśnie notatka służbowa policji; a nawet kamień ze śladami noży

),
3) że naprawa auta będzie wynosić tyle a tyle (kosztorys z warsztatu, opinia rzeczoznawcy itp).
W pozwie będziesz musiał podać określoną kwotę pieniężną, jakiej sobie życzysz od sprawcy szkody. Może ona obejmować PEŁNĄ REKOMPENSATĘ, jak
Kyokushin napisał, czyli zarówno części, jak i robociznę. Jeśli w przyszłości okazałoby się, przyznane przez sąd odszkodowanie nie pokryje całej szkody, możesz wystąpić o odszkodowanie dodatkowe. Bo faktycznie, tak jak wyżej już było - odszkodowanie musi pokryć szkodę w całości.
Oczywiście, najpierw zwróciłbym się do gościa, żeby dobrowolnie szkodę naprawił - najlepiej na piśmie; wyznacz mu odpowiedni termin i poczekaj. Jak nie będzie chciał - pozew.
Poza tym, również już w trakcie sprawy możesz się z nim dogadać i zawrzeć ugodę sądową, która ma moc wyroku.
Roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę.