Witam.
Postaram się w skrócie opisać mój problem. Zaczął się nie dawno... miałem do wymiany termostat, więc jak to się mówi "na chwile" wsadziłem przed chłodnice kawałek kartonu. Wszystko było ok. Jednak pewnego dnia zauważyłem, że nie działa ogrzewanie, po odkręceniu korka od wlewu płynu ogrzewanie powróciło...i tak kilka razy w końcu dolałem płynu... Jadąc sobie następnego dnia sytuacja się powtarza, jednak temperatura silnika zaczęła rosnąć w szybkim tempie i wywalało ciecz ze zbiornika do góry. - rozebranie silnika + wymiana uszczelki pod głowicą + wymiana termostatu. Silnik już złożony płyn zalany + odpowietrzenie. Wszystko było okej, ogrzewanie było itd. Po około 200 przejechanych kilometrach usłyszałem znów taki dziwny dźwięk, którego słyszałem jeszcze w zimę, przy zwiększaniu obrotów tak jakby przepływała woda, ciężko opisać ten dźwięk, słychać go tylko w środku samochodu z tego co zauważyłem...taki bulgot wody jakby. I za parę kilometrów znów straciłem ogrzewanie. Odkręcam korek odpowietrzający - a tu syczy. Układ znowu się zapowietrzył... Nie mam pojęcia już co to może być. Jedyna myśl jaka mi się nasuwa to kupić 5l benzyny i zapałki...
Macie może jakiś pomysł - co to może być ? Może mieliście podobnie ?
