Ja odnoszę wrażenie żę:
Odnośnie aut ciężarowych:
- Im starszy kierowca tym większy buc i król szos który nie liczy się z nikim i niczym
Przykład: Lece Traktem Brzeskim na długości salonu Forda, do połowy prawego pasa rozstawione są słupki, prawym pasem leci tir. Ja lecę lewym pasem, i wyprzedzam tą ciężarówkę więc wcale wolno nie jadę. Jestem na długość tylnych kół w ciągniku nagle gość bez kierunków, bez patrzenia w lusterka zaczyna mijać te słupki i wpierdziela się na mój pas! Z lewej strony mam metalowy płotek z drugiej wwala mi się ten TIR zaczynam trąbić, mówię do gościa na CB "Ciebie to już po***ało przecież byś mnie zabił! Na to on odpowiada "No to jak widziałeś że zmieniam pas to trzeba było hamować." Zgodnie z przepisami to on włączał się do ruchu na mój pas więc ja mam pierwszeństwo. I w tym momencie dostałem piany! Wyprzedziłem go awaryjne, drugi bieg i 20 km/h. Widzę że próbuje mnie wyprzedzać lewym pasem, to i ja na lewy pas, to on na prawy to i ja na prawy. Próbuje mi walić długimi po oczach (a że jechałem Boxerem więc miałem tylko lusterka zewnętrzne to wcale mi krzywdy nie robił.) Zaczyna się frygać na CB "Co ty odpier****sz tym białym Peugeotem!? Poje***o Cie? Puść mnie!" ja na to "Teraz cwaniaku puść? A po *** masz lusterka cieciu!?" Niestety skręcał w Zakręcie na Kołbiel a ja jechałem prosto (do domku) wiec pociągnąłem go tak od Salonu Forda do Zakrętu i może się buc czegoś nauczył.
A kto siedział za fajerą w tracku? Stary dziad bucyfał.
Podałem wam akurat taką sytuacje dlatego, że zazwyczaj te stare dziady "kierwce zawodowe" to na CB największe cwaniaki.
Osobówki:
- Przedstawiciele handlowe (krawaciarze)
Zazwyczaj goście po 20 lat dostanie firmowe Audi A4, A5 i wielki kierowca
Przykład:
Za TIR'em jedzie jakaś fura (Audi A5 coś takiego...) Akurat zdarzyło się tak że jechałem na robotę (wymiana bankomatu) i jechali za mną chłopaki z Konsalnetu zabrać kasę z bankomatu. Jedziemy na dwa auta ja jadę pierwszy a że było w jakoś nad ranem to drogi puste i lecimy sobie te 130 km/h a horyzoncie wyłania się wyżej wspomniany TIR z samochodem a sobą. Powoli się do nich zbliżamy włączam kierunek i zaczynam wyprzedzać (lecę jakieś 130 km/h) nagle gość zajeżdża mi drogę i też będzie wyprzedzał (Jadąc za TIR'em ma jakieś 80 km/h.) I po hamulcach (aż zaczęły same awaryjne pulsować i dym z pod kół.) Wkurzyłem się, zajechałem gościowi drogę i również 2 i 20 km/h po paru kilometrach odpuściłem więc gość mnie wyprzedził i po hamulcach. Zatrzymał się przede mną wysiada z auta ja wysiadam a on do mnie z łapami i z ryjem! Chłopaki z Konsalnetu dojechali do nas zatrzymali się za mną i nagle z samochodu wyłania się dwóch gości w kominiarkach, uzbrojonych w karabinki. (Jadą odebrać pieniądze wiec muszą być uzbrojeni po zęby.) Gość odszedł ode mnie i zamarł, zbladł, posiwiał... I z tekstem do mnie "Nie no sorry przecież nic nie było... W sumie to śpieszę się" Pobiegł do auta i odjechał. My tam z gościa polewka totalna.
I tak myślę że tymi sytuacjami dość grubo opisałem polskich największych cwaniaków z którymi mam do czynienia na codzień po 10 godzin dziennie.
Sytuacje nie typowe dla kogoś kto jeździ do pracy, z pracy, na zakupy i na spoty

Ale na dłuższą metę takie są realia polskich dróg. Wiem co mówię bo w samochodzie siedzę od poniedziałku do piątku.