qqiz napisał(a):
Tak na zdrowy rozum, skoro zobowiązany przed sądem mówi: "wartość pojazdu była 20, a naprawa będzie kosztować 25" a poszkodowany stwierdza: "wartość pojazdu o.k. była 20, ale proszę bardzo, tu są kosztorysy i oferty warsztatów podejmujących się przywrócenia stanu przed szkodą za 17, 18 i 19", to chyba teza zobowiązanego zostaje obalona dokumentnie i musi on wypłacić kasę na naprawę.
Jaka jest dziura w tym rozumowaniu?
Takie dowody w sprawie byłyby na pewno istotne i sąd musiałby je wziąć pod uwagę.
Jeszcze lepiej, jeśli zgromadzisz je wcześniej i najpierw wyślesz do TU z żądaniem wyliczenia
odszkodowania wg Twoich zasad.
Zawsze to lepiej potrafić udowodnić przed sądem, że chciałeś sprawę załatwić polubownie.
Pierwsze pismo do TU możesz napisać sam, ale jeśli je odrzucą, to bierz biuro prawne które
ubierze to w paragrafy i w przypadku rozstrzygnięcia na Twoją korzyść
dołoży do kosztów sprawy jeszcze swoje wynagrodzenie. Zawsze to dodatkowy element
nacisku i jeśli nie będą pewni swego to odpuszczą.
qqiz napisał(a):
A co do tezy, że jak da się naprawić za 19, a wartość była 20, to zobowiązany będzie dowodzić, że to nadmierny koszt, to raczej nie ma ona sensu. Z kilku orzeczeń jakie przejrzałem oraz w sumie z samego brzmienia przepisu nie daje się w żaden sposób takiej tezy udowodnić. Przecież to byłby absurd.
Dokładnie.
Nawet jeśli koszt naprawy byłby równy wartości auta, odszkodowanie
powinno być wypłacone bez szemrania.
Ale pamiętaj, że o wypłacie decyduje płatnik lub sąd...
Jak wspominali koledzy, jest orzeczenie SN które mówi, że wypłata odszkodowania
może uwzględniać wartość auta po wypadku, bo inaczej, poszkodowany mógłby uzyskać
"nieuzasadnione korzyści" (otrzymując odszkodowanie wysokości wartości auta i mając wrak,
który też jakąś wartość przedstawia - to niby ta nieuzasadniona korzyść...). Ponoć,
kłóciłoby się to z art. który mówi o zadośćuczynieniu do wartości szkody.
Niestety, najwięcej na tym tracą właściciele starszych, markowych aut, gdzie koszt
naprawy łatwo przekroczy jego wartość rynkową i w rezultacie uniemożliwi uzyskanie
odszkodowania które prawo powinno zapewniać, tak aby pozwolić poszkodowanemu
na rozporządzanie swoją własnością - np. naprawę powyżej kosztów.
W mojej ocenie, to orzeczenie SN nadaje się do pilnego, ponownego rozpatrzenia.